recenzja wylizany  

Kolacja w ciemności – czy jedzenie smakuje inaczej gdy go nie widzisz?

Proszę wyłączyć telefony – już ta pierwsza prośba zwiastuje, inność dzisiejszej kolacji..
Proszę zdjąć zegarki, i wszelkie gadżety dające chociażby minimalne światło…(czy tam naprawdę będzie, aż tak ciemno?!)


– Proszę mnie i “siebie” złapać za ramiona i podążać za mną….

Wyobraź sobie, że wchodzisz do pomieszczenia, o którym nic nie wiesz, czy jest duże, wysokie jak są rozmieszczone stoliki czy pod Twoimi nogami coś leży czy jest ładnie czy są kwiaty, obrazy na ścinach …. i wówczas Twoja wyobraźnia zaczyna pracować na zwiększonych obrotach, oczy masz otwarte a mimo to niczego nie widzisz…pierwszym (nie łatwym) poleceniem do wykonania, w którym znacząco pomaga kelner (z noktowizorem) jest zadanie by usiąść na swoim miejscu – uff udało się jestem bezpieczna! Teraz czas by “wymacać” najbliższą przestrzeń.

Wieczór jest prowadzony przez “przeowdnika” kolacji, Pan o bardzo przyjemnym głosie, wprowadza nas w tajemniczy nastrój i przyzwyczaja do ciemności. Między kolejnymi daniami zleca nam zadania które służą wyostrzeniu naszych zmysłów.

Kolacja składała się z przystawki, dania głównego deseru oraz wina.

Przystawka czeka już na stole, jak przystało na cywilizowanego człowieka sięgamy po sztućce i cóż… jest to trudniejsze niż sądziliśmy… pierwsza próba…pewność “tak na pewno nabrałam to coś na widelec” z trudem podążam do ust a tu przykra niespodzianka niczego nie ma na widelcu, próba druga oraz trzecia również zakończona niepowodzeniem..okej nie jestem jednak cywilizowanym człowiekiem użyjmy rąk…zdecydowanie przyjemniej 🙂 na tą ewentualność obsługa przygotowała mokre ręczniki 🙂

jako że na danie główne wybraliśmy różne menu wegetariańskie oraz mięsne (do wybory jest jeszcze rybne) a mamy w zwyczaju próbować swoich dań, to i tym razem nie mogło być inaczej…zatem kolejne wyzwanie

Nakarm mnie, chce spróbować co jesz…

i tu zaczyna się jazda bez trzymanki…krótka instrukcja
krok 1. znajdź za pomocą dłoni twarz osoby, którą chcesz nakarmić
krok 2 znajdź nos, od niego bliżej do ust…
krok 3 nałóż za pomocą widelca danie ze swojego talerza (spokojnie po 4 próbie zrobić to za pomocą rąk)
krok 4 traf widelcem, nie gubiąc po drodze jedzenia do ust towarzysza  🙂
jest przy tym naprawdę dużo śmiechu.

Między każdym daniem nasz Przewodnik, odpytuje nas z dań,  oczywiście  próbujemy odgadnąć co jemy, propozycje z sali padały tak różne, że w pewnym momencie zaczęliśmy się zastanawiać czy aby na pewno jemy to samo menu.

Deser…również jedliśmy przy pomocy rąk 🙂

Zaskoczenie.

Wyjście z ciemności…
Aby przyzwyczaić nasz wzrok ponownie do światła…wyjście  z ciemności odbywa się w 3 krokach…jest to najbardziej zaskakujący moment wieczoru…. Ku mojemu zdziwieniu sala jest znacznie większa niż ją sobie wyobrażałam, kieliszek z winem nie znalazł się poza stolikiem, a my wcale nie zrobiliśmy aż tak wielkiego bałaganu 🙂 Na zakończenie kolacji, gdy już oswoiliśmy się ze światłem, na sali pojawiają się wszystkie dania wraz z ich Twórcom, który dokładnie opisuje nam potrawy. Ponownie z sali niedowierzanie w głosie  naprawdę nie było tam cynamonu?! jak to seler?!

Jest to świetna zabawa nie tylko ze względu doświadczenia smakowo-kulinarnego. Wyobraź sobie, że nie widzisz przez całą kolacje swojego towarzysza a on Ciebie, nie możesz wyczytać z jego twarzy co czuje co myśli czy mu smakuje czy wlaśnie ma grymas na twarzy.

Bez wątpienia Dine in the Dark zapewnia niesamowite doświadczenie kulinarne, nasz węch smak  dotyk wyostrza się. Jest to też dobry sposób aby pozbyć się uprzedzeń związanych z nielubianym produktem – w końcu nie wiesz co jesz!

Kolacja w Ciemności “Dine in the Dark” możecie zakupić na stronie Wyjątkowy Prezent 
kolacje organizowane są w wielu lokalizacjach na terenie całej Polski.
Ja swoją jadłam w Lodzi, kolacja organizowana jest we współpracy z restauracją Farina bianco
najbliższe terminy kolacji: 21.08, 12.09,25.09 godz 19:00
czas kolacji : ok. 2 godziny
cena 129 zł – 300 zł